Warszawa · stypendium królewskie
Zanim będzie Paryż, jest Warszawa: cztery lata Szkoły Rycerskiej (–), opisane w rozdziale I — egzamin z geometrii, kurs inżynierski i taktyka, stopień kapitana. To one tłumaczą, dlaczego w Paryżu wystarczą mu prywatne lekcje.
Stypendium króla Stanisława Augusta — z inicjatywy Adama Kazimierza Czartoryskiego, uzupełniane przez rodzinę — wysyła Tadeusza Kościuszkę, kapitana Korpusu Kadetów, na naukę inżynierii wojskowej za granicą. Pieniądze z kraju, uzupełniane przez rodzinę, będą przychodzić nieregularnie: w Paryżu Kościuszko zazna biedy i nie zdoła nawet pojechać do Holandii, by oglądać tamy i mosty. Razem z Kościuszką ruszył drugi stypendysta — Józef Orłowski, towarzysz lat warszawskich. Jest drugi rok konfederacji barskiej; po stronie barżan walczy już brat Józef. Kościuszko, protegowany króla i Czartoryskich, wybiera wyjazd z kraju — stypendium ma więc także swój polityczny kontekst. Wyjazd nastąpił ; droga wiodła przez Drezno, stolicę elektoratu saskiego — miasto, które dziewięć lat wcześniej Fryderyk II Pruski sprowadził do popiołów ostrzałem podczas wojny siedmioletniej.
Drezno · stacja przesiadkowa
Drezno z 1769 roku to nie ta sama stolica, którą jeszcze niedawno saskie dwory zwały Florencją Północy. Miasto wciąż dźwiga się po pruskim oblężeniu i bombardowaniu z lipca 1760 roku, trwa wieloletnia odbudowa. Jak długo Kościuszko i Orłowski tu zabawili i co oglądali — nie wiemy. Drezno nie miało dla nich programu naukowego; było stacją przesiadkową między dwoma światami: warszawskim, w którym przedmiotem była lojalność wobec dynastii, a paryskim, w którym przedmiotem miała stać się myśl.
Paryż · akademia bez murów
. Kościuszko i Orłowski zapisują się jako słuchacze Académie royale de peinture et de sculpture. I tu potrzebne jest pierwsze wielkie uściślenie historyczne: Kościuszko nigdy nie był kadetem École royale militaire ani żadnej innej francuskiej szkoły wojskowej. Jako cudzoziemiec nie miał wstępu do École royale du génie w Mézières — jedynej francuskiej szkoły inżynierii wojskowej; jej kurs przerobił na własną rękę. Pozostała mu biblioteka — i płatne lekcje.
System paryski tamtego czasu, także dla niezamożnego cudzoziemca, działał następująco. Académie royale de peinture et de sculpture, ze swoją słynną szkołą rysunku z natury w Luwrze, otwierała drzwi dla każdego, kto przyniósł kredę i papier. Collège Royal (dziś Collège de France) i prywatne salony matematyczne tolerowały wolnych słuchaczy na wykładach mechaniki i geometrii. A oficerowie korpusu inżynierów francuskich, absolwenci elitarnej szkoły w Mézières, przyjmowali prywatnych uczniów za honorarium. Formalnie Kościuszko był słuchaczem Akademii Malarstwa i Rzeźby — rysunek architektoniczny i geometria; wiedzę inżynierską zdobywał u prywatnych nauczycieli, przerabiając kurs przygotowawczy do École royale du génie w Mézières, u architekta i budowniczego mostów Jeana-Rodolphe’a Perroneta, w akademii szwoleżerów w Wersalu u Trincano — a nocą, sam, nad Vaubanem.
Sébastien Le Prestre, marszałek Vauban (1633–1707) — to nazwisko jest dla młodego Kościuszki tym, czym dla pokolenia rówieśników Napoleona stanie się nazwisko Cezara. Vauban przeprojektował francuskie pogranicze: 37 nowych twierdz i — według tradycyjnych szacunków — około 300 zmodernizowanych fortyfikacji (nowsze badania mówią o 160), system pré-carré — podwójny pierścień warowni na granicy Niderlandów. Ale Vauban to nie tylko sztuka oblężnicza; to także traktat De l’attaque et de la défense des places, opublikowany pośmiertnie w Hadze w latach 1737–1742, w którym zasada matematycznej precyzji w projekcie obronnym pojawia się w dojrzałej postaci. Kościuszko notuje, kopiuje, rysuje — i powoli zaczyna rozumieć, że dobra forteca to nie monumentalna ściana, lecz inteligentny układ geometrycznych zależności. A jednak dla jego późniejszej praktyki ważniejsza od Vaubana okaże się inna książka: Essai général de tactique Guiberta (1772) — podstawowa lektura Kościuszki w zakresie nowej sztuki wojennej i użycia artylerii.
Drugim nauczycielem Paryża jest jednak nie Vauban, lecz biblioteka. Kościuszko czyta — Locke’a (drugi traktat o rządzie), Monteskiusza (o duchu praw), Beccarię (o przestępstwach i karach), Rousseau (rozprawę o nierówności) — i przede wszystkim Woltera. Wolter jest wówczas w Ferney, niedaleko Genewy, otoczony pielgrzymką europejskich intelektualistów. Czy Kościuszko go odwiedził? Brak dowodu. Ale w jego późniejszych pismach — testamencie filadelfijskim, mowach insurekcyjnych, listach do Jeffersona — powraca jeden motyw przewodni tak charakterystyczny dla Woltera, że trudno tu o przypadek: ludzkość nie kończy się na narodzie.
Fragment monumentalnego planu Paryża wydanego w trakcie reformy urbanistycznej miasta — gdy Kościuszko przybywa cztery lata później, miasto wygląda dokładnie tak: ok. 600 tys. mieszkańców, Place Louis XV (dziś Concorde) dopiero co wytyczony przez Gabriela, École royale militaire jeszcze w budowie przy Polu Marsowym.
Mapa zachowuje porządek ancien régime’u: koncentryczny układ wokół osi Tuileries–Luwr, pas bulwarów na linii dawnych murów, gęsta sieć zaułków Lewego Brzegu (Quartier Latin).
Stanford Libraries, David Rumsey Map Collection — reprodukcja cyfrowa miedziorytu z 1765 r. Domena publiczna.
Wieść o rozbiorze
w Petersburgu trzy mocarstwa — Rosja, Prusy i Austria — podpisują traktat, na mocy którego z Rzeczypospolitej znika blisko trzydzieści procent jej terytorium. O rozbiorze Kościuszko dowiaduje się z paryskich gazet — kiedy i jak, nie wiemy. We francuskich salonach reakcja jest dwoista: dyplomaci wzruszają ramionami — to raison d’État, polska niereformowalność sama się o to prosiła. Filozofowie są podzieleni: Wolter, piewca Katarzyny II, rozbiór przyjął z aprobatą; protest przyszedł od Rousseau i Mably’ego. Rousseau ukończył swoje Considérations sur le gouvernement de Pologne — pisane na zamówienie konfederatów barskich, za pośrednictwem Michała Wielhorskiego — wiosną 1772 roku, na kilka miesięcy przed traktatem; rękopis krążył w odpisach od 1773, drukiem wyszedł w 1782. Ostatnia wielka apologia polskiego republikanizmu powstała więc tuż przed ciosem, który ten republikanizm zabił.
Co czuje wtedy dwudziestosześcioletni kapitan Kościuszko? Nie wiemy. Nie zachował się ani jeden jego list z Paryża. Zostały za to rysunki: wykonane sangwiną akty i akwarelowe widoki Rzymu, dziś własność Muzeum Narodowego w Krakowie — jedyne materialne ślady lat paryskich. Widoki Rzymu każą podejrzewać, że w tych latach zajrzał także do Włoch — to jednak tylko domysł. Wiemy tylko, że , gdy stypendium dobiega końca, Kościuszko wraca do okrojonej Rzeczypospolitej.
Powrót do okrojonej Rzeczypospolitej
. Kościuszko wraca do kraju. W bagażu wiezie — co później okaże się najważniejsze — traktat Vaubana De l’attaque et de la défense des places w pośmiertnym wydaniu haskim z lat 1737–1742, w dwóch tomach. W armii zredukowanej do około dziesięciu tysięcy żołnierzy nie ma dla niego etatu — a na kupno patentu oficerskiego nie ma pieniędzy.
Po powrocie tuła się między Sławinkiem pod Lublinem, gdzie mieszka stryj Jan Nepomucen, a dworami sióstr; z bratem Józefem, który roztrwonił majątek w rodowych Siechnowiczach, wchodzi w spór sądowy i musi się zapożyczyć. Brakuje pieniędzy. Brakuje zajęcia. Brakuje przyszłości. W , za pośrednictwem Czartoryskiego, otrzymuje propozycję, która zmieni jego życie: posada guwernera matematyki i rysunku w domu wojewody smoleńskiego Józefa Sosnowskiego — od września 1775 hetmana polnego litewskiego — w Sosnowicy na Polesiu Lubelskim. Córki wojewody czekają na lekcje. Jedna z nich, Ludwika, ma dwadzieścia cztery lata.
dochodzi do próby porwania Ludwiki. i Kościuszko reguluje sprawy w Sławinku, pożycza pieniądze u Estków, a jest już w Dukli — z listem do Brühla, w którym prosi o służbę saską, „czyli w rejmencie, czyli w gabinecie”. Rok po powrocie z Paryża próbuje więc służby w Saksonii. Saksonia odmawia. Kościuszko wyjeżdża do Paryża.
Tu kończy się europejska akademia. Zaczyna się — najpierw cicho, potem coraz głośniej — Ameryka.